Wiele można przeczytać oraz usłyszeć o działanaiu kannabionoidów na człowieka (i nie tylko, np. coraz popularniejsze stosowanie swoim pupilom domowym), ale rzadko możemy być sami osobiście obserwatorem rzeczywistych zmian.
W związku z powyższym chciałem osobiście jako człowiek oraz domowy królik doświadczalny pochwalić się moimi obserwacjami. Otóż nasza firemka przygotowała dwa regenerujące kremy z wysoką (jak na nasz polski rynek) zawartością CBD oraz CBG. Przed dopuszczeniem takiego kosmetyku do obrotu wytwórca musi przebrnąc przez szereg prawnie wymuszonych etapów, aby móc w końcowym efekcie otrzymać laur w postaci tzw "Karty bezpieczeństwa wyrobu kosmetycznego" (trwa to zwykle około 4 miesięcy). Jednym z etapów jest codzienne sprawdzanie jak zachowuje się krem w temperaturze pokojowej poprzez codzienne otwieranie i obserwcję. Więc gdy tak codziennie dokumentuję nasze przyszłe produkty, to postanowiłem sprawdzić jak zachowują się na mojej osobistej doświadczalnej skórze. Zdecydowałem potraktować kremem z CBD moich dwóch nieproszonych gosći , dokładnie dwa włókniaki, które zagościły conajmniej 6 lat temu na mojej skórze w okolicach mięsnia kapturowego. Wiadomo ogólnie, że włókniaki nie wykazują tendencji do samoistnego ustępowania, dlatego towarzyszą nam przez całe życie.
A więc wracając do mojego traktowania włokniaków kremem z CBD jestem rad móc podzielić się moją ponad miesięczną obserwacją, tzn po około tygodniu zauważyłem, że jeden z nich zaczął się obkurczać tak jakby chciał odwrócić swój proces pojawiania się. Drugi (lekko większy) w tym samym czasie nie dał po sobie znać, że CBD robi na nim jakiekolwiek wrażenie. W drugim tygodniu pierwszy pomniejszył się jeszcze bardziej , a drugi delikatnie zmniejszył swoją objętość. W trzecim tygodniu pierwszy z nich prawie wchłonął się , skurczył (nie wiem dokładnie co zaszło i jak to fachowo nazwać) , a drugi paskud zmniejszył się jescze bardziej. W czwartym tygodniu pierwszy intruz zrównał się z otaczającą powierzchnią skóry pozostawijąc po sobie przebarwienie podobne do małych piegów, a drugi (ten bardziej oporowy) przestał się skurcząc, lecz jednocześnie jakby chciał się oderwać od ciała na cieńszej od siebie "skórnej nitce". W szóstym tygodniu stosowania kremu z CBD odpadł (z niewielką fizyczną pomocą) i nie zostawił po sobie prawie żadnego śladu!!!
Podsumowująć własne niepodważalne obserwacje wierzę jeszcze bardziej w siłę kannabinoidów, w to, że potrafią wpłynąć na patologiczne zmiany komórkowe, że potrafią rozpoznać i zamarkować złe zmiany w komórkach i że potrafią sprawić wybiórcze potraktowanie i doprowadzić do spowolnienia jak również do obumarcia chorych komórek.
Cieszę się tym bardziej, że sam osobiście jako doświadczalny króliczek miałem okazję to zobaczyć.
Zapraszam do obserwacji naszej strony i bloga, a w najbliższych miesiącach do osobistego zastosowabnia naszych regeneracyjnych kremów :)
